wieza.org

Wieża Muzyki

muzyka dla miłośników fantastyki, recenzje, opinie, soundtracki

-

(Opis nastawiony na przydatność albumu do sesji RPG w klimatach L5K.)

Muzykę pochodzącą z bardzo dobrego action cRPG “Jade Empire” (dołączaną w Polsce do większości wydań gry) planowałem przesłuchać na fali zainteresowania kulturą państw wschodnich. Okazało się to wywołać mieszane uczucia. Na pytanie “czy Amerykanin jest w stanie wiernie odzwierciedlić etniczną muzykę Chin?” odpowiedź otrzymałem jednoznacznie negatywną. Nie wykluczyło to jednak jej wysokiego poziomu i wielkiej przydatności do wykorzystania podczas sesji Legendy Pięciu Kręgów.

Podchodząc do albumu trzeba mieć świadomość, że nie otrzymujemy muzyki jednoznacznie chińskiej – jest to zdecydowanie ludyczny world music, wychodzący poza kręgi medytacji, a obejmujący standardowe wymogi soundtracku gry akcji. Utwory są zazwyczaj dynamiczne, krótkie (średnia długość to nieco ponad dwie minuty) i bazują na konkretnym motywie. Brakuje na szczęście nudnej tendencji, typowej dla soundtracków, gdy motyw “naczelny” próbuje się wcisnąć w niemal każdy kawałek.

Największą siłę płyty w kontekście sesji stanowi właśnie długość utworów. Odsiewając ziarno od plew, otrzymujemy koło piętnastu utworów doskonałych na potrzeby scen, gdzie rozgrywamy pojedynki, bitwy, wprowadzamy retrospekcje lub postać, do której “przywiązaliśmy” konkretny kawałek. Praktycznie nie jesteśmy w stanie stworzyć na ich bazie muzyki tła (do czego akurat używam folku japońskiego).

Jeżeli prowadzący nie daje się wybić z rytmu przez zmienianie utworów, może osiągnąć ogromną pomoc narracyjną. Jade Empire przede wszystkim posiada utwory albo wspierając lęk i poczucie epickiego zagrożenia (chociażby znakomite “Anthem of the Tyrant”), albo sielankę i radość (charakterystyczny jest chociażby tytuł utworu “The Tea House”), albo nostalgię i refleksję (wybitny, choć w żaden sposób nie przypominający muzyki chińskiej “The Waterdragon”).

Jak więc stosować Jade Empire Soundtrack? Właściwie każdy z dobrych utworów ma potencjał by stać się kawałkiem charakterystycznym. Można więc już od samego początku wykorzystać dany utwór jako silnie sprzężony z wybranym NPCem, przedmiotem lub lokacją. Można też pozostawić dużą część kawałków na sesję finalną, zawierającą dużo akcji i zakładającą, że niemal żadna scena nie zabiera więcej, jak pięć, dziesięć minut – w takim wypadku nawet zapętlanie utworów nie zostanie zarejestrowane, a podkreślić mogą wyjątkowość danej sytuacji. W praktyce między innymi ścieżce z Jade Empire zawdzięczam jedną z najlepszych sesji mego życia.

Wspominałem o utworach “dobrych”. Owszem, soundtrack nie uchronił się też od kawałków bardzo nudnych – są to przede wszystkim różnorakie “szumy”, w grze sprawdzające się nieźle w lokacjach związanych z cmentarzami, zjawami czy krótkimi, złowrogimi snami. Poza grą nie oferują jednak nic ciekawego i lekką ręką około tuzina utworów można po prostu odrzucić.

To właśnie duża ilość kawałków słabych uniemożliwia nadania Jade Empire Soundtrack pięciu gwiazdek. Drugim powodem jest częste przenikanie motywów “chińskich” motywami standardowych soundtracków amerykańskich. Przypisuję JES 4/5.

A oto próbka: http://anderson100.wrzuta.pl/audio/9gK3T7BxMDW/anthem_of_the_tyrant

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy. :)